Jak to robimy

Pytanie o to, jak robimy to, co robimy – nie jest pytaniem bezsensownym. Aczkolwiek odpowiedź być może rozczaruje… ale czy brakiem sensu? Brzmi bowiem: „Jak tylko się uda…!”

Dziedzina, w której działamy, jest przecież złożona z pewności i niepewności. Funkcjonowanie w zmieniających się warunkach związane jest z płynnością parametrów. My zaś – szkoleniowo – imitujemy lub eksplorujemy miejsca i sytuacje… zaburzone. Zaburzenia te mogą być związane z wieloma czynnikami. Dla przykładu może to być:

    – znaczna zmiana w zakresie dowolnego parametru (np. nie gwałtowny, ale znaczny spadek temperatury do -30°C)
    – bardzo gwałtowna zmiana parametru (np. nagłe pojawienie się wysokiej temperatury – pożar)
    – zmiana wielu parametrów w krótkim czasie (np. spadek temperatury, zgubienie kurtki, zgubienie zapałek razem z kurtką, skręcenie nogi podczas upadku, stłuczenie termosu z gorącą herbatą)
    – działanie w warunkach ubogich w sprzyjające przeżyciu okoliczności (np. złe warunki pogodowe, brak schronienia, brak narzędzi, brak pożywienia, zabłądzenie)

Istotne jest to, że naszym zadaniem jest poradzenie sobie z opanowaniem sytuacji oraz nauczenie tego innych ludzi. Wszystko jednak podporządkowane jest wypracowanym przez nasz zespół regułom.

Jak uważacie, czy jest różnica między tymi, którzy dzięki surwiwalowi promują SIEBIE, a tymi którzy promują sztukę przetrwania? Nie chcemy mieć w swoim gronie kabotynów i szaleńców, wolimy – ludzi mądrych.